“Ołowiany świt”, czyli jak wygląda życie Stalkera w Zonie?

Przeglądając regały z książkami w sklepie w oczy rzuciła mi się grafika człowieka z pistoletem w masce przeciwgazowej, który w pierwszym odruchu skojarzył mi się z serią gier S.T.A.L.K.E.R. Intuicja mnie nie zawiodła, bo oto w moich rękach pojawiła się książka “Ołowiany świt” Michała Gołkowskiego, której akcja dzieje się w tym samym uniwersum, co ta seria gier.

Czyli w Zonie, powstałej po zamknięciu strefy wokół elektrowni w Czarnobylu. Ale zamkniętej nie dlatego, że w 1986 był tu pożar, wybuch i skażenie – ale dlatego, że w 2006 r. coś się tu zaczęło dziwnego dziać.

Mówi się, że to uniwersum jest mocno zainspirowane książką braci Strugackich p.t. “Piknik na skraju drogi”, w której także jest zamknięta strefa, najeżona różnymi dziwactwami (anomaliami i generowanymi przez nie artefaktami). Różnica jest jednak taka, że w “Pikniku…” źródłem tego skażenia są kosmici, a w S.T.A.L.K.E.R.ach – dziwne promieniowanie z bloku nr 4 elektrowni.

Gry mi się bardzo podobały (choć mocno zabugowane), więc nie zastanawiałem się długo, tylko wydałem 34,95 na egzemplarz książki. I nie zawiodłem się.
Książka to zbiór dość luźno ze sobą powiązanych epizodów z życia stalkera. Żeby było śmieszniej – Polaka, który pewnego dnia rzucił dobrze płatną korpopracę tylko po to, by na zawsze wyjechać do Zony.

W grach mamy do czynienia z innymi stalkerami, bandytami, wojskowymi i zombie. No i oczywiście z anomaliami i przeróżnymi potworami, zmutowanymi zwierzętami i ludźmi. Tu jest identycznie. Choć różnorodność anomalii większa, choć może ja po prostu niewiele ich z gier zapamiętałem.

Fabuły opisywać nie będę, bo z punktu widzenia tej recenzji jest kompletnie nieistotna. Dość powiedzieć, że trzyma się kupy i świetnie pasuje do świata znanego z tych gier. Dlatego, jeśli lubicie takie klimaty, być może warto będzie sięgnąć po ten tytuł.

Tags:

This entry was posted on Monday, June 3rd, 2013 at 2:39 pm and is filed under pozostałe. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply